Follow on Bloglovin

 

Kkto zabił Talkinghorne’a? Czyją córką jest Esther? Dlaczego Lady Dedlock jest nieszczęśliwa? W 1852 roku te pytania były nie mniej istotne dla wielbicieli dobrych fabuł niż dziś kwestia, czy Rust & Martin odkryją, kto morduje kobiety i dzieci w Luizjanie. 

Powieść od początku była gatunkiem przeznaczonym do sprawiania frajdy czytelnikowi, ale dopiero twórcy XIX wieku doprowadzili tę cechę do mistrzostwa. I sprawili, że lektura ich dzieł przestała być uznawana za rozrywkę dla znudzonych mieszczanek i ich kucharek.

W wieku pary i elektryczności stworzyli rynek książki, napędzali sprzedaż czasopism i gromadzili wokół nowego wydania gazety całą rodzinę, ciekawą dalszych losów ulubionych bohaterów. A kolejne rozdziały publikowanych w odcinkach bestsellerów wywoływały żywszą reakcję niż dziś nowy sezon Gry o tron.

Niestety, pisarze ubiegłego wieku zapomnieli o tym, że dobra powieść służy przede wszystkim do czytania, co zaowocowało mnogością ciekawych literacko czy światopoglądowo cegieł, w zetknięciu z którymi czytelnik daje za wygraną po 50-ciu stronach, albo czyta dalej i udaje, że sprawia mu to przyjemność. Rzadko kto potrafił w XX wieku, wzorem Bułhakowa, stworzyć arcydzieło i kapitalną książkę do czytania jednocześnie.

Dlatego, dla znudzonych pomysłami modernistów, awangardzistów i innych twórców nouveau Roman, przygotowałam zestawienie najlepszych dzieł z czasów, kiedy powieści służyły do sprawiania przyjemności czytelnikom. Dziś pierwsza połowa złotej dziesiątki, wzbogacona o ekranizacje.

Kolejność alfabetyczna:

1. Duma i uprzedzenie Jane Austen – kiedy w wieku 14 lat otworzyłam tę powieść i przeczytałam zdanie Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony, poczułam dreszcz – oto pojawił się w moim życiu ironiczny narrator. Daremnie dr Sheldon Cooper próbuje znaleźć w książce niedociągnięcia, żeby zemścić się na Amy za wytknięcie braków fabularnych Indiany Jonesa: zrezygnowany mówi przyznać Pride and Prejudice is a flawless masterpiece.

Można obejrzeć przyjemny film Joe’go Wrighta. Trzeba obejrzeć serial BBC z 1995.

2. Dziwne losy Jane Eyre Charlotte Brontë – to, że guwernantka nosi skromne suknie, nie znaczy, że nie jest zdolna do namiętnych i buntowniczych manifestów: Miliony skazane są na cichszy los od mego i miliony w milczeniu buntują się przeciwko swemu losowi. Nikt nie wie, ile buntów – prócz buntów politycznych – fermentuje w tłumach zaludniających świat. Kobiety uważa się na ogół za bardzo spokojne istoty, ale kobiety czują tak samo jak mężczyźni; potrzebują ćwiczeń dla swych zdolności, pola dla swych wysiłków nie mniej niż ich bracia; cierpią, gdy są zbyt skrępowane, cierpią w bezwzględnym zastoju zupełnie tak samo, jak cierpieliby mężczyźni (…) Brzmi jak coś więcej niż banalny romans, prawda?

A do tego tajemnica, szaleństwo i gotycka groza. To jest proza!

Tak dla doskonałej ekranizacji BBC z Ruth Wilson w roli tytułowej.  Nie dla nudnego jak marchewka z groszkiem filmu z Mią Wasikowską.

Jane_Eyre (3)

3. Wichrowe Wzgórza Emily BrontëZbyt obrzydliwie i ohydnie pogańska, aby była możliwa do przełknięcia dla najbardziej nawet zepsutych angielskich czytelników – pisała w połowie XIX wieku zgorszona Lady Eastlake. Takiej galerii egoistów, buntowników i socjopatów nie ma w żadnej innej brytyjskiej powieści. A do tego prawdziwie romantyczna miłość, nienawiść, zemsta, motywy wampiryczne, barwny folklor, celtyckie zapośredniczenia i wrzosowiska. Nie wypada nie znać.

Ta książka ma dziesiątki adaptacji. Ta książka ani razu nie została dobrze sfilmowana. Niektórzy lubią ekranizację z 1992 z Juliette Binoche i Ralphem Fiennesem. Cóż, w przeciwieństwie do wszystkich innych tę da się obejrzeć, ale bez większych wrażeń.

Gilian-Anderson5_2063010i

4. Wielkie nadzieje Charlesa Dickensa – kto chce zrozumieć nie tylko brytyjską prozę, ale i naturę, nie może przejść obojętnie obok Dickensa. Nie wystarczy zagarnięta przez popkulturę Opowieść wigilijna, czytajcie Samotnię, Małą Dorrit, Naszego wspólnego przyjaciela czy Dawida Copperfielda. A jeśli chcecie sobie przypomnieć złudzenia, zachwycenia, błazeństwa i porażki młodości, przeczytajcie Wielkie nadzieje.

A potem obejrzyjcie miniserial BBC ze zjawiskową Gillian Anderson w roli Miss Havisham i odpuśćcie sobie film z 2012 roku. Helenę Bonham Carter lepiej podziwiać w Fight Clubie.

5. Bracia Karamazow Fiodora Dostojewskiego – furda Zbrodnia i kara, dopiero ostatnia powieść Dostojewskiego to dzieło totalne, które czyta się jednym tchem. A dla kobiety, przy okazji, to studium męskości w jej najniebezpieczniejszym wydaniu. Bóg i Szatan nigdy przedtem nie stali tak blisko siebie.

BRACIA_KARAMAZOW1

Polecam także w doskonałej adaptacji Petra Zelenki. Reżyser Opowieści o zwyczajnym szaleństwie nie tylko zrozumiał powieść Dostojewskiego, ale wiarygodnie opowiedział ją językiem XXI wieku. Efekt zachwyca.

Ciąg dalszy niebawem.

A – póki co – kto wie, o jakiej powieści wspomniałam na początku?