Wrzesień 2011

1 articles in Wrzesień 2011
Dzisiejszy post powstał przy wydatnej pomocy MPF, który nie tylko – jak zwykle zresztą – zrobił zdjęcia, ale i wybrał, kierując się własnym sądem (nierzadko odmiennym od mojego), kilka spośród kilkudziesięciu do zaprezentowania na blogu.  Co więcej – także jego zasługą jest skórzany kapelusz retro, wystylizowany na modę XX-lecia międzywojennego, jeden z najmilszych prezentów ubraniowych, jakie kiedykolwiek dostałam. 

Efekt cyjanotypii – przekształcania substancji światłoczułych w błękit pruski, metoda popularna w 2 poł. XIX wieku.
Tym razem jedynie zdjęcia portretowe, mające wyeksponować na wszelkie możliwe sposoby zieloną budkę. Dla podkreślenia estetyki sprzed lat, pierwsze fotografie przepuściłam przez ulubiony efekt graficzny, „Wehikuł czasu”, który pozwala naśladować dawne metody obróbki fotografii.
 Efekt platynotypii – metody obróbki fotograficznej stosowanej do lat 20-tych XX wieku
Kolejne zawdzięczają swój koloryt już tylko naturze – powstały podczas tej wyjątkowej chwili, gdy zachodzące słońce dodaje wszystkiemu ciepłego blasku, a kasztanowe włosy wydają się rude. Szkoda, że ta złota godzina (zwana przez wtajemniczonych magic hour) nie może trwać wiecznie. O tej porze najłatwiej uwierzyć w cuda i dostrzec czary w codzienności. Dlatego, to właśnie w blasku magicznej godziny, przedstawiam Wam nową powieść Isabel Allende, której książki Dom Duchów i Ewa Luna wspominałam wcześniej. 
 Technika albuminowa – 2 poł. XIX wieku.
Podmorska wyspa to – według wyznawców vodou, do których zalicza się główna bohaterka powieści, miejsce, do którego trafia nieśmiertelna cząstka człowieka po śmierci. Dla Zarite jest to przestrzeń zapełniona jej bóstwami, loa, i bliskimi zmarłymi. A symbolicznie może także Haiti, które w czasie rewolucji staje się królestwem śmierci.
współcześnie – cross-processing
Tym razem powieściopisarka przenosi czytelników do francuskiej kolonii Saint-Dominique oraz Luizjany przełomu XVIII i XIX wieku. Fabuła obejmuje 40 lat życia głównej bohaterki, w czasie których w Francji wybucha Wielka Rewolucja, Napoleon podbija Europę, a czarni niewolnicy na plantacjach trzciny cukrowej na wyspie Saint-Dominique wywołują powstanie, do którego stłumienia Bonaparte wysyła polskich legionistów. Uciekinierzy z Haiti trafiają na Kubę czy – jak bohaterowie Allende – do Luizjany, którą w 1803 roku Francuzi sprzedają Amerykanom. Dla osiadłych w Nowym Orleanie Kreoli, wciąż czujących się częścią Hiszpanii, jankeskie władztwo oznacza koniec świata, o czym Allende pisze z właściwym jej humorem.


Jak można się domyślić, bohaterowie Podmorskiej wyspy tkwią w dziejowym tyglu, co mocno komplikuje ich losy. A wszystko zaczyna się w roku 1770, gdy młody Francuz, Toulouse Valmorain, przybywa na ojcowskie wezwanie na prowadzoną w kolonii plantację trzciny cukrowej. W okolicznym mieście króluje Violette Boisier, córka Mulatki i najpiękniejsza kurtyzana La Cap; w madryckim klasztorze dorasta Eugenia Garcia del Solar; a na Saint-Dominique na świat przychodzi Zarite, córka zgwałconej przez białego marynarza murzyńskiej niewolnicy. 

W najnowszej powieści Isabel odnajduję wszystko to, co jest mi w jej książkach bliskie –  dzieje intrygujących kobiet, wplecione w wielką historię, której tutaj nie piszą zwycięzcy mężczyźni; wiarę w kobiecą solidarność, więź – ponad podziałami politycznymi, rasowymi i religijnymi – która czyni cuda (Leanne zapaliła łojową lampę i chodziły dalej, aż nadszedł moment odebrania porodu. „Erzulie, loa matko, pomóż mu przyjść na świat”, poprosiła na głos Tete. „Święty Rajmundzie Nonnacie, skup się. Nie pozwolisz chyba, żeby jakaś afrykańska święta okazała się lepsza od ciebie”, odparła Leanne tym samym tonem i obie wybuchnęły śmiechem); dalej – egzotykę i magię, dzięki którym poznaję nowy dla mnie punkt widzenia rzeczywistości; relacje o wznoszeniu się ponad terror i okrucieństwo w nieludzkich czasach czy wreszcie – całkowite zanurzenie się w wykreowanym przez autorkę świecie i subtelny dialog z powieściową tradycją – w tym przypadku wielokrotnie przychodziły mi na myśl Dziwne losy Jane Eyre Charlotty Bronte.