Lipiec 2011

1 articles in Lipiec 2011

Szmaragda na promie, odpływa od obowiązków, zwiedza Frombork i przypomina sobie lektury z dzieciństwa.

sukienka – F&F
baletki – Ecco
torebka – Venezia

Ostatnimi czasy realizowałam zasadę jeden post na jedną porę roku, co wiązało się z nawałem ciężkiej pracy, z finalizowaniem pracy doktorskiej na czele. Zanim uraczę Was refleksją na temat „Czy jest życie po doktoracie?” (sama jestem tego ciekawa 😉 ), prezentuję plon wycieczki z Krynicy Morskiej do Fromborka, promem przez Zalew Wiślany.

Zwiedzanie miasta, w którym żył i pracował kanonik kapituły warmińskiej, Mikołaj Kopernik, skłoniło mnie do refleksji natury nie tyle naukowej, co sentymentalno-czytelniczej.

Spacerując po wzgórzu katedralnym wspominałam Pana Samochodzika, który właśnie we Fomborku szukał schowków pułkownika Koeniga, rywalizując, jak zazwyczaj, z uosobiającym złego (ale jakże interesującego!) kapitalistę Waldemarem Baturą.

W stylu pin up, czyli z rozwianą sukienką

Do przygód Pana Samochodzika, podobnie jak do innych ukochanych lektur dzieciństwa, wracam często we wakacje, szukając dawnych wzruszeń, ciekawa czy urok sprzed lat przetrwał. A bywa z tym różnie – czasem w lekturze przeszkadzają fakty, których jako dziecko nie dostrzegałam.

Poniżej krótki przegląd moich najdawniejszych przyjaciół:

Na początek cykl Nienackiego o Panu Samochodziku (dla wyjaśnienia – kontynuacje innych autorów są dla mnie niestrawne): tytułowy bohater, PRL-owski urzędnik, gnieżdżący się w przydziałowej kawalerce, zwolennik nacjonalizacji, ormowiec i orędownik socjalistycznej ojczyzny, po trosze seksista i wielki poskromiciel feministek nie czaruje mnie tak, jak kiedyś.

Wolałabym dostać od Batury zabytkową biżuterię niż pomagać Tomaszowi w jej odnajdywaniu ku pożytkowi muzealnej gabloty. A znając paskudny życiorys autora, podejrzliwie czytam o tym, jak to dorosły mężczyzna spędza noc zamknięty w krypcie z młodziutką harcerką czy nawiązuje niecodzienną przyjaźń z 17-letnią Martą, zapewne obiektem marzeń wszystkich męskich czytelników.

Wolę romanse Tomasza z pełnoletnimi damami, choć zupełnie nie wiem, co widzą w zaniedbanym dziwaku, pogrążonym w marzeniach o dziewczętach w lekkich sukienkach, obiadach przyrządzanych drobną, kobiecą rączką i zabytkach, których się nie kupuje i nie sprzedaje, a jedynie podziwia w gablotkach.

Mimo to Nienacki, duży talent literacki, choć niestety w tym przypadku w służbie propagandy, wciąż ma dla mnie smak wakacji z czasów wczesnej podstawówki.

Profil z kucykiem po raz pierwszy

Dziecięcą niewinność straciły także „Kroniki Narnijskie” C. S. Lewisa, dzięki którym pokochałam fantasy na śmierć i życie krótko po tym, kiedy nauczyłam się czytać.

Dziś, po przeczytaniu wielu innych serii młodzieżowej fantastyki, dochodzę do wniosku, że własnym dzieciom chętniej będę czytała cykl o Harrym Potterze, młodzieżowe książki Pratchetta czy „Mroczne materie” Philipa Pullmana. Pullmana, który zresztą zarzucił Lewisowi dogmatyzm, tendencyjność i opresyjność w kreowaniu postaci dziewczynek i kobiet.

Osobiście nie przeszkadza mi Aslan (w końcu nie uczy niczego złego, wręcz przeciwnie), ale fakt, że żadna z jego postaci płci obojga nie ma wyrazistości Lyry Złotoustej, a Narnia, jakkolwiek piękna, nie jest tak wspaniałą wizją, jak moje najukochańsze fantastyczne światy.

Mimo to, trudno mi wyobrazić sobie dziecinny pokój bez opowieści z Narni w biblioteczce.

 

Coś straszy na wieży we Fromborku

Wreszcie: historia Emilki ze Srebrnego Nowiu L. M. Montgomery. Kolejna seria, tym razem tylko trzytomowa, którą przeczytałam co najmniej kilkadziesiąt razy. Ze wszystkich bohaterek Montgomery Emilkę i Ilzę darzę największą sympatią. Pierwsza jest dumna, skryta, nad wiek dojrzała, ironiczna i zdystansowana.

Druga – wybuchowa, niekonwencjonalna, śmiała, prowokująca i zwykle ekscentrycznie ubrana. Obie są mi bliskie, choć każda pod innym względem. I chociaż ich kreatorka irytuje mnie wtórnością (w cyklach o Ani i Pat powracają te same rozwiązania fabularne) i pewną niedbałością w konstrukcji fabuły (co rzuca się w oczy zwłaszcza o książkach o Kilmeny i Jance, ale też w finale Emilki), to nie chcę zerwać długiej i owocnej przyjaźni z bohaterkami Montgomery, która przetrwała wszystkie inne relacje z czasów szkoły podstawowej.

Frombork Kopernika i Tomasza NN

Myślę, że mogłabym przywołać jeszcze dziesiątki tytułów, ale na razie wystarczy.

Bardzo jestem ciekawa, jak Wam się czyta po latach ulubione lektury z dzieciństwa? Co to za książki? I czy czytacie je własnym dzieciom?