Październik 2010

1 articles in Październik 2010

koszulka – sh
spódniczka – Esprit
torebka – Venezia
buty – krótkie glany

Dziewczyna, której strojem luźno się zainspirowałam, jest dokładnie dwa razy młodsza ode mnie. W przeciwieństwie do rówieśniczek, prawie nie bywa w galeriach handlowych. Ubrania wyszukuje w second-handach i mimo fatalnej sytuacji finansowej zawsze wygląda ładnie, a urodą i wdziękiem przebija wielbicielki nowych kolekcji, rytualnie pielgrzymujące do fryz…. stylistów i kosmetyczek.

Choć jest gimnazjalistką, ma samodzielnie wypracowany styl, którego rozpoznawalnymi elementami są klasyczne martensy i krótkie spódniczki w kratkę.

Tym, którzy jeszcze nie dotarli do serii Rafała Kosika „Felix, Net i Nika” zdradzę, że chodzi o Nikę Mickiewicz, powieściową bohaterkę obdarzoną bystrym umysłem i paranormalnymi zdolnościami, która wraz z dwoma przyjaciółmi wędruje w czasie, przeprowadza rewolucję w snach, broni się przed oddaniem ciała upiorowi, a w międzyczasie pomaga szalonemu botanikowi w hodowli wszystkożernej rosiczki tygrysiej.

Seria Kosika oczarowała mnie od drugiego tomu. Od dawna zazdrościłam Brytyjczykom doskonałej fantastyki młodzieżowej, Harry’ego Pottera, „Mrocznych materii” i tych wszystkich dobrych rzeczy napisanych od czasów, gdy młody Charles Ludwidge Dodgson zapatrzył się na Alice Liddell. Tymczasem pomysłowe, inteligentne i zabawne „Felixy” spokojnie zasługują na zestawienie z anglojęzyczną klasyką.

Co więcej, w zalewie literatury dla dzieci nazwanej przez Grzegorza Leszczyńskiego „cukier, lukier i róż” te opowieści stanowią, cytując księżniczkę Ciri, złoty samorodek w kupie kompostu. 

Kosik zauroczył mnie m.in. tym, że lubi i umie nie tylko pisać, ale i czytać. A co lubi, to łatwo wyśledzić w kolejnych „Felixach” – świadczą o tym zarówno upodobania lekturowe jego bohaterów, jak też liczne aluzje i nawiązania do klasyki fantastyki. Moim ulubionym jest kapitalna wizja Podwarszawy, która spodoba się nie tylko wielbicielom „Nigdziebądź” Gaimana.

Cenię cykl za wyraziste postaci (podobnie jak Nika, mam słabość do Neta, który pod wieloma względami przypomina mi MPF), świetnie poprowadzoną fabułę i celną ironię, wymierzoną w bezmyślny konsumpcjonizm, durną telewizję i masową rozrywkę najniższych lotów. Z drugiej strony – podoba mi się pragmatyzm Kosika i rzadki w polskich powieściach świeży powiew racjonalności w myśleniu i działaniu.

Zostawiam Was z kilkoma dialogami z kilku „Felixów”:


„- Trzy razy mielone świńskie racice – czarująco uśmiechnął się Net – z emulgatorami, w papce z benzoesanu sodu i glutaminianu potasu polanego utwardzonymi tłuszczami z dodatkiem wypełniacza, spulchniacza i aromatu ponoć identycznego z naturalnym.
– Nie… mamy czegoś takiego…
– Macie, macie – zapewnił ją Net. – Nazywacie to cheeseburgerem. Trzy poprosimy na wynos. (…)
– No nie! – Net zajrzał do wnętrza pudełka z cheeseburgerem. – Bułka przykleiła się do tektury.
– Zjedz z pudełkiem – poradził Felix. – To niewiele zmieni.”


„– Przed chwilą spotkałem dziwnego gościa – Felix wciąż ściskał w dłoni czarną kopertę. – Powiedział, że jest Ponurym Żniwiarzem.
– A dlaczego ponurym? – rzucił beztrosko Net. – Kombajn mu się zepsuł? (…)
– Trudno – Felix machnął ręką. – Widziałem go.
– Ponurego Żniwiarza? – zapytał Net.
– W warunkach celowo generowanych złudzeń optycznych nigdy nie ma całkowitej pewności, co się zobaczyło. Ale prawie na pewno to był on.
– Celowo generowanych… – powtórzył Net. – Masz na myśli tę kulę, odblaski i stroboskopy?
– Tak.
– A jak mówisz na latarkę? Ręczny miotacz fotonów?”



Nika z przyjaciółmi w oryginale

„– Imprezka już się rozkręciła, jak widzę – skwitowała Aurelia.
– To nie jest tak, jak… – Net zamknął nogą drzwi łazienki.
– To właśnie jest tak, jak – poprawiła szybko Nika. – Czego się napijesz? Niestety piwa nie ma. […]
– Soczek możesz mi podać.
– Stoi na stole w salonie. Nakrętkę odkręca się w lewo.”

„– Znów mamy siedzieć na drzewie? – zapytał Net.[…] – Nie możemy tam zostawić… Ja wiem? Jakichś przyrządów, mierników czy czegoś?
– Przecież mieszkamy w Polsce. Ukradną po pięciu minutach.[…]
– Oby nas nie ukradli – mruknął Net.
– Na co komu trójka gimnazjalistów? – uśmiechnęła się Nika.
– Na przeszczepy?”