Sierpień 2010

1 articles in Sierpień 2010

Opaska: New Look
Bluzka: Dorothy Perkins
Spódnica: Parvati
Buty: Ecco

Przy wyjątkowym szczęściu udaje się od czasu do czasu trafić na książkę, która wydaje się napisana specjalnie dla czytelniczki. Kumuluje się w niej wszystko to, co lubisz, czytasz z wypiekami na twarzy i zazdrość cię zżera, że to nie ty jesteś szczęśliwą autorką. 

W moim przypadku podobne odczucia towarzyszą lekturze cyklu „Mroczne materie” Philipa Pullmana. Im dłużej czytam, tym silniejsze mam wrażenie, że powieściopisarz miał bezpośredni dostęp do tej szufladki w mojej głowie, która jest odpowiedzialna za kapryśny gust czytelniczy i zastanawiający rozrzut na regałach.

  • Uwielbienie dla powieści wiktoriańskiej i inspirowanych epoką klimatów steampunkowych? Proszę bardzo!
  • Namiętność do dobrej fantasy? „Mroczne materie” to najwyższe piętro fantasdrapacza chmur.
  • Nabyta przy okazji lektury powieści gotyckich sympatia dla literatury wywrotowej i antydogmatycznej – tak!
  • Poszukiwanie w lekturach dzielnych, silnych i mądrych bohaterek kobiecych – z powodzeniem.
  • Niesłabnąca miłość do archetypowych baśni? Z wzajemnością.
  • Chęć na wędrówki między światami – W drogę!
  • Dziecięca radość z lektury doskonałej przygodowej powieści z młodymi bohaterami? Czytając, tak jak Lyra, znów mam 13 lat.

I last but not least – znajomość z porządnymi czarownicami. A w niewielu powieściach można znaleźć tak wspaniałe czarownice jak Serafina Pekkala i jej siostry.



Poniżej kilka fragmentów przedstawiających czarownice z „Mrocznych materii”, ale najpierw krótkie wyjaśnienie – ze świata czarownic przypłynęła do mnie zielono-czarna spódnica, asymetryczna, wielowarstwowa i ozdobiona sznurkową plecionką. Najbardziej pasowałby do niej stroik z igieł sosny obłocznej we włosach, ale w ich braku zadowoliłam się pawią opaską z nowo otwartego w Łodzi New Looka.



A teraz poznajcie czarownice:

„Kobieta była młoda (…) Miała piękne, jasnozielone oczy i tak jak wszystkie czarownice ubrana była w lekki strój z pasów czarnego jedwabiu; nie nosiła futra, kaptura ani rękawic. Wyglądało na to, że w ogóle nie czuje zimna. Jej czoło opasywał prosty łańcuszek z małymi, czerwonymi kwiatkami. Siedziała o jard od zaskoczonej Lyry na gałęzi z sosny obłocznej niczym na łagodnym koniu i kierowała nią tak dobrze jak najwspanialszy jeździec– Masz na imię Lyra?– Tak. A pani jest Serafina Pekkala?– Zgadza się.Lyra natychmiast zrozumiała, dlaczego Ojciec Coram kochał tę czarownicę i dlaczego uczucie to złamało mu serce (…)”

„Przez cały dzień nad jezioro przybywały czarownice, jak płatki czarnego śniegu na skrzydłach burzy, wypełniając niebo odgłosami trzepoczącego jedwabiu i świstem powietrza w igłach ich gałęzi z sosny obłocznej. Ludzie, którzy polowali w pobliskich lasach albo łowili ryby przy topniejących krach, słyszeli szepty dobiegające z zamglonego nieba; gdyby było klarowne, widzieliby na nim lecące czarownice, niczym cząstki ciemności unoszące się na niewidocznych falach.Do wieczora sosny rosnące wokół jeziora oświetlono od dołu setką ogni, a przed jaskinią zgromadzeń rozpalono wielkie ognisko. Tam po posiłku zebrały się czarownice. Serafina Pekkala zasiadła pośrodku; jej jasne włosy zdobił wianek z małych purpurowych kwiatków. Po lewej stronie usiadł Lee Scoresby, a po prawej – gość: królowa klanu łotewskich czarownic, której imię brzmiało Ruta Skadi.

(…) Była równie piękna jak pani Coulter, a ponadto miała tajemniczy, niezgłębiony i niedostępny ludzkim istotom czar. Mawiano o niej, że obcuje z duchami. Ruta była bystra i zapalczywa, miała wielkie czarne oczy. Podobno do jej kochanków należał także Lord Asriel. W uszach nosiła ciężkie kolczyki ze złota, a na czarnych lokach ozdobionych kłami śnieżnych tygrysów – koronę. Kaisa dowiedział się od jej dajmona, że łotewska królowa osobiście zabiła te tygrysy, pragnąc ukarać czczące je tatarskie plemię, ponieważ jego przedstawiciele nie oddali jej honorów, gdy odwiedzała ich terytorium. Bez tygrysich bogów Tatarzy odczuwali strach i melancholię i błagali Rutę, by pozwoliła im wielbić siebie zamiast zabitych zwierząt, czarownica jednak z pogardą odrzuciła ich prośbę. „Cóż dobrego może mi przynieść oddawana przez was cześć?”, spytała. A dla tygrysów i tak było już za późno. Taka była Ruta Skadi: piękna, dumna i bezlitosna.”

„Serafina Pekkala powoli zbliżała się do niego, po czym wyciągnęła łuk, który następnie położyła przed sobą na ziemi. Nie wiedziała, czy w tym świecie ludzie znają taki gest, sądziła jednak, że jest uniwersalny i jednoznaczny. Mężczyzna rzeczywiście opuścił strzelbę i czekał, patrząc to na Serafinę, to na inne czarownice, a potem w górę, na ich krążące po niebie dajmony. Takich młodych, dzikich kobiet, ubranych w pasy czarnego jedwabiu i latających na sosnowych gałęziach, najwyraźniej nie było w jego świecie, lecz patrzył im w oczy śmiało i spokojnie.”