Luty 2010

2 articles in Luty 2010

Płaszcz – Reserved
Bluzka – Parvati
Spódnica – Reserved
Kardigan – Wallis
Mitenki – H&M
Torebka – Venezia
Kozaki – Prima Moda



Wikipedia uczy, że kolor „fioletowy od zawsze kojarzył się z władzą, uduchowieniem i szlachetnością. Purpura była bardzo cennym barwnikiem naturalnym, uzyskiwanym z niektórych gatunków małży używano jej w starożytności a później w średniowieczu, do farbowania płaszczy osób piastujących wysokie stanowiska. (…) W latach 60. fiolet stał się kolorem buntu i przemian, uznawano go za niekonwencjonalny i prowokujący, zaś odcienie fioletu stały się symbolem młodości i poszukiwania wolności. (…). W okultyzmie fiolet jest kolorem najwyższej, siódmej czakry, jest symbolem najwyższego poziomu oświecenia duszy, jego domenami są intuicja, poszukiwanie i ciągłe samoulepszanie.”

W oczekiwaniu na pozycję, świętość i oświecenie, prezentuję zestaw tak fioletowy, jak tylko można sobie wymarzyć. Od jakiegoś czasu na dziesięć nowych ubrań, siedem mniej więcej przypomina śliwkę. 

A kiedy zabłąkam się w galerii handlowej, MPF wie, że może szukać zguby tam, gdzie wystawy kuszą fuksją i purpurą.

Na cześć fioletu polecam wam lekturę „Serii niefortunnych zdarzeń” Lemony’ego Snicketa,  Poznajcie Violet Baudelaire i niech fiolet będzie z wami!



W ogrodzie na zamku Książ – Szmaragdę uszczęśliwia to, co wybudowano przynajmniej 100 lat temu. Im wcześniej, tym lepiej.

Tym razem będzie nieszafiarsko, nieliteracko i w ogóle nietypowo, a to za sprawą Pani La Mome, która zaprosiła mnie do zabawy Happy Blog.
O wielu rzeczach, które sprawiają mi szczerą frajdę pisałam już przy okazji szafiarskiej zabawy 10 faktów z mojego życia w poście Wampiryczne Bollywood pod paprotką.

W drodze na Czerwone Wierchy.

Dałoby się uzbierać jeszcze przynajmniej kilkanaście takich dziesiątek i gdzieś tam po drodze byłyby zapewne zabawy z modą, ale dreszcz prawdziwego szczęści przychodzi najczęściej wtedy, kiedy mam na sobie szorty i polar. Ubłocone buty. Powyciąganą bluzę. Kostium kąpielowy. Nocną koszulę. Czy inne odzienie, które z całą pewnością nie zasługuje na miano kreacji roku.

Uszczęśliwia mnie oczywiście MPF – uroczy jak ShahRukh Khan, inteligentny jak Einstein, zaradny jak James Bond, bystry i przenikliwy niczym Sherlock Holmes, a przy tym wymarzony towarzysz podróży.


Na Caryńskiej.

A jak widać na zdjęciach, uszczęśliwia mnie przede wszystkim włóczęga.  Póki co, w granicach naszego pięknego kraju, który oferuje miłośnikom podróżowanie bardzo wiele.


Odpoczynek na murze po spacerze z Ojcowa do Pieskowej Skały

Jeszcze raz dziękuję Pani La Mome i zapraszam do zabawy Happy Blog Mademoiselle Emnildę


Szmaragda uszczęśliwiona faktem, że do fortu w Srebrnej Górze można się wdrapać w sukience.