Grudzień 2009

1 articles in Grudzień 2009

…Przynajmniej w parku, w w którym upływ lat widać tylko po powolnym upadku kilkusetlenich dębów. I w pałacowej galerii, w której dawni właściciele zgromadzili imponującą kolekcję XIX-wiecznego malarstwa. Szczęście, że MPF (Mój Prywatny Fotograf) wykupił możliwość robienia zdjęć w pałacu, w przeciwnym razie dałabym się wyprowadzić z galerii tylko wówczas, gdybym porządnie zgłodniała i została wywabiona np. kiełbaską na sznurku. A wszystko przez moją miłość do prerafaelitów, Galahadów na koniu (był taki w galerii!) i innych Pań Jeziora, na które MPF ma soczysty cytat z Monty Pythona (z pamięci: „Nie możesz zostać królem tylko dlatego, że jakaś mokra lafirynda rzuciła w ciebie mieczem”). Co, rzecz jasna, znacząco nie wpływa na długość mojego zagapiania się na kicze pokazujące rude nimfy w szerokich kiecach albo i bez.

Nietrudno znaleźć literacki komentarz dla prerafaelickich fantazji i modernistycznych piękności słaniających się na obrazach jak więdnące lilie. Ale przyznam, że literaturą najbardziej a propos Rogalińskiej galerii jestem zmęczona. I poezje owych Tetmajerów, Rimaudów (Nie wierz mu: on jest wściekłym kochankiem Rimbaudów…” – a więc nie wierzę 😉 ) i innych Micińskich są dla mnie tak samo strupiałe, jak „Ludzie żywi” Boya z całą ciężką legendą młodopolskiej cyganerii.

Brakuje im poczucia humoru, mówiąc wprost. Ale wystarczy odwrócić się na Wyspy, by znaleźć licznych przedstawicieli tej najwyższej z cnót, jaką jest ten boski zmysł.
I stamtąd właśnie, specjalnie dla Was, XIX-wieczny Oskar Wilde:

(…) piękność, prawdziwa piękność kończy się tam, gdzie się zaczyna intelektualizm. Jest on już sam w sobie rodzajem przesady i psuje harmonię każdej twarzy. I niech tylko człowiek się zamyśli, zaraz cały się staję nosem albo czołem, lub czymśkolwiek innym szpetnym. Spójrz tylko na ludzi pracujących z powodzeniem w jakimś uczonym zawodzie. Jacyż brzydcy! Oczywiście z wyjątkiem dygnitarzy kościelnych. Ale też w kościele wcale się nie myśli. Biskup osiemdziesięcioletni mówi zupełnie to samo, czego go nauczono, gdy miał lat osiemnaście, i dlatego też zawsze wygląda zachwycająco. Twój tajemniczy młodzieniec, którego nazwiska nigdy mi nie wymieniłeś, a którego portretem jestem istotnie oczarowany, na pewno nigdy nie myśli. Jestem o tym przekonany. Jest bezmyślną piękną istotą, która zawsze powinna tu być w zimie, kiedy nie mamy kwiatów, a także w lecie, kiedy nam potrzeba czegoś dla ochłodzenia naszego intelektu.”